kwatery w Polsce

wczasy, wakacje, urlop

Przodkowie Ziem Pomorskich

18 lipiec 2012r.

Grody, które mogły być ważniejszymi ośrodkami poszczególnych terytoriów, nie były liczne, jeżeli przyjmiemy znaną do dziś ich liczbę. Są to: Będargowo, Ciechocino, Dębogórze, Mały Starzyn, Obłuże, Oksywie, Pieleszewo, Sławutówko, Sobieńczyce, Tyłowo, Orle, Wejherowo przy Pętkowicach nad rzeką Białą (Cedron). W literaturze przyjmuje się, że w młodszej fazie wczesnego feudalizmu szczególnie dwa ośrodki uzyskały duże znaczenie: Oksywie na południu i Sobieńczyce, zwane potocznie Żarnowcem, na północy. Wydaje się jednak, że w okolicach Pucka musiał być jakiś znaczny gród, po którym wobec zabudowy miejskiej już średniowiecznej nie zostało śladu, a wreszcie, że przynajmniej każda z kęp stanowiła jakieś opole o większym znaczeniu. W formie hipotezy można mniemać, że kępy Żarnowiecka, Sławoszyńska, Starzyńska, Swarzewska, Pucka i Oksywska stanowiły tak zwane "małe ziemie", które weszły następnie w obręb większego związku zwanego Ziemią Pucką. Wszystkie te opola to obszar dzisiejszej Kaszubszczyzny, zawarty od niepamiętnych czasów między Drawą, Parsętą i dolną Wisłą. Zróżnicowanie jednak gwar kaszubskich, zachowane po dziś dzień, pozwala znowu na wysunięcie następnej hipotezy, że te wspomniane wyżej "małe ziemie" bardzo opornie łączyły się ze sobą i trzeba było wiele wysiłku, aby je połączyć w jedno. Nie wszystkie wymienione wyżej grody były zasiedlone w tym samym czasie. Jedne z nich z różnych względów zostały opuszczone, aby z czasem znowu pojawić się na mapie jako osady odradzające się rozwijające się w nowych warunkach. Przykładem może być Wejherowo, które wyrosło z wczesnośredniowiecznej osady w miasto niejako u stóp dawnego grodziska, ale w miejscu dla późniejszych mieszkańców dogodniejszym. Ta uwaga dotyczy także osad otwartych, których ślady są jeszcze gorzej zachowane lub wręcz ukryte w ziemi i tylko przypadkowe znalezienie skorup dawnej ceramiki, ułomków narzędzi, drewnianych resztek budynków ukazuje nam miejsce, gdzie żyli nasi praprzodkowie. Społeczeństwo Pomorza, a 'więc poszczególnych opoli, przeżywało w VII—VIII w. powolną, w naszym rozumieniu, ewolucję polegającą na rozwoju gospodarczym przede wszystkim rolnictwa. Możemy przypuszczać, że nastąpiło zastosowanie sprzężaju do obróbki ziemi, a tym samym zwielokrotnienie uzyskiwanych plonów. Dotąd rolnictwo, z małymi wyjątkami, opierało się o pracę ręczną. Ziemię uprawiano za pomocą motyki, wykonanej najpierw z rogu, potem z metalu, a więc i poletka z natury rzeczy musiały być niewielkie, ledwie zaspokajające potrzeby rodziny czy całego rodłu. Obecnie, kiedy rozpowszechniło się radło, które ciągnął wół albo para tych Zwierząt, powierzchnia uprawna wyrosła. Zbiory nie tylko zaspokajały własne potrzeby, ale pozwalały na wymianę uzyskanego zboża na produkty rzemiosła. Radło zbudowane było z drewna, opatrzone żelazną radlicą ryjącą bruzdy do głębokości kilkunastu centymetrów, nie odwracało jednak skib, bo nie mijało odkładnicy. Samo ostrze pracujące było osadzone na płozie przymocowanym do długiej grządzieli (dyszla), do której zaprzęgano zwierzęta pociągowe. Oracz kierował nią za pomocą rękojeści. Orka takim narzędziem była truidha, wymagała dużego wysiłku, dlatego zajmował się tą czynnością dorosły mężczyzna, ale stanowiła postęp w stosunku do robienia dołków w ziemi dla wrzucenia tam ziarna. Radła ciągnęły najczęściej dwa woły zaprzężone w drewniane jarzmo. Od jednego zaprzęgu wprowadzono nazwę powierzchni ziemi uprawnej. Potem nazwano ją pługiem. Uprawa pól mogła być stała, to znaczy, że dane pole uprawiano ciągle, albo też stosowano wypalanie polan śródleśnych, siano na nich aż do ich wyjałowienia i znowu szukano nowych terenów, które wydzierano lasom i puszczom. Najczęściej uprawiano proso, zboże wyparte dziś prawie zupełnie przez inne rodzaje. Następnie pszenicę na czarnoziemach. Znano jej kilka odmian: zwyczajną, zbitokło-są, płaskurkę, orkisz. Duże znaczenie odgrywał także jęczmień. Żyto pojawiło się później, w X—XI w. Owies początkowo był uprawiany rzadko. Jego rola wzrosła wraz z zapotrzebowaniem na paszę dla koni drużyny książęcej. Warlfco również przypomnieć, że siano zboża jare, z wyjątkiem żyta. Stąd też natężenie prac polowych przypadało na okres wioeenny i letni. Przy żniWach zatrudniano wszystkie siły osady, aby przy sprzyjającej pogodzie sprzątnąć plon możliwie najszybciej. Stąd też prastare obrzędy związane były z zakończeniem prac polowych. Do ścinania zboża używano sierpów. Półkoski stosowano do sprzętu siana. Posiadanie przez ludność rolniczą nadwyżek zbożowych przyczyniło się do rozwoju podziału pracy. Część ludności osiedla oddawała się pracy na roli, inna, prawdopodobnie znacznie mniej liczna, mogła poświęcić się specjalizacji w innych zawodach. Już przy sporządzaniu radła była nieodzowna pomoc kowala, on też robił sierpy i półkoski. Możemy wyróżnić też garncarzy, którzy toczą obecnie naczynia na kole garncarskim, co nasuwa nam przypuszczenie, że ze swej pracy mogli utrzymać się i nie potrzebowali sami pracować na roli. Zachodził więc bardzo ciekawy proces: oddzielania się rzemiosła od rolnictwa. Ludzie, którzy specjalizowali się w innej niż rolnictwo dziedzinie wytwórczości, nabywali większej wlprawy niż ci, którzy wykonywali jakieś przedmioty ubocznie, w przerwach między podstawowymi zatrudnieniami ściśle związanymi z uprawą roli. Ta nowa kategoria ludności znajdowała chętnych nabywców swoich wyrobów, zachęconych ich jakością. Prawdopodobnie rzemieślnicy skupiali się na podgrodziach, mając tam swoje warsztaty. Pozostałe osady miały nadal charakter czysto rolniczy. Hodowla nie wymagała takiego wysiłku jak uprawa roli. Zwierzęta przez dużą część roku przebywały pod gołym niebem, musiały być strzeżone tylko przed drapieżnikami. Większą ich część, szczególnie nierogaciznę, bito jesienią, ponieważ zdobycie paszy było trudne, biorąc pod uwagę pracochłonność przy gromadzeniu siana wynikającą z braku wydajnych narzędzi. Jako pastwiska oprócz łąk wykorzystywano także lasy, dostarczające — szczególnie dla świń — buczyny i żołędzi. Ówczesne zwierzęta domowe nie tylko mniej wymagały opieki od dzisiejszych, ale różniły się także pokrojem. Bydło miało około 1,20 m Wzrostu, podobnie niższe były konie, a świnie przypominały bardziej dziki. Owce dostarczały przede wszystkim wełny. Na uibój przeznaczano niewielką ich liczbę. Hodowlę koni rozwijał przede wszystkim książę, bo służyły one jego drużynie. Te zwierzęta żyły na Pomorzu także w stanie dzikim w lasach. Wyglądem zbliżone były do tarpana — niższe od obecnych, wytrzymałe i odporne na prymitywne warunki hodowlane, były wysoko cenione. Ostatnia wzmianka o zachowaniu się stad dzikich koni pochodzi z drugiej połowy XVI w. z Borów Tucholskich.

ocena 3,7/5 (na podstawie 15 ocen)

Atrakcje oraz noclegi na wczasy dla Ciebie.
wczasy, pomorze