kwatery w Polsce

wczasy, wakacje, urlop

Kultura Umysłowa i Artystyczna na Pomorzu w XIII Wieku

23 sierpień 2013r.

KULTURA UMYSŁOWA I ARTYSTYCZNA 1. Ogólny poziom kulturalny; wpły wy niemieckie Rozkwit gospodarczy Pomorza w XIII i pierwszej połowie XIV wieku musiał się odbić na wzrastających potrzebach społeczeństwa w zakresie kultury. Kultura ta jednak, wskutek ówczesnych losów politycznych Pomorza i napływu znacznej liczby ludności obcego' pochodzenia, rozwijała się w specyficzny sposób, w coraz większym oderwaniu od rodzimych tradycji — ocenianych często negatywnie, jako pogańskie. Rozluźnieniu uległy związki z Polską, która w tym okresie dorabiała się własnej linii rozwoju kulturalnego. Zaznaczył się tam również wpływ kultury zachodnioeuropejskiej, ale przy rosnącym udziale poczucia własnej odrębności i dumy narodowej. Książęta zachodniopomorscy i ich otoczenie, zrywając z rodzimą tradycją pogańską, nie mogli nawiązać do wytworzonych na miejscowym gruncie tradycji chrześcijańskich: chrześcijaństwo bowiem, od początku reprezentowane tu w większości przez kler niemiecki, z wielkimi oporami przyjmowane w szerokich masach ludności, nie stworzyło lu takiej syntezy elementów obcych i - rodzimych jak w Polsce czy Czechach. I w ten sposób wartości kulturalne, jakie od XII wieku wnosił tu kościół, od początku dość niezależny od władzy państwowej i powiązany z niemieckimi ośrodkami religijno-kulturalnymi, stanowiły obcy import ostro odcinający się od tradycji miejscowej. Do tego importu w XIII wieku dołączały się dalsze wpływy kultury zachodniej w jej niemieckiej szacie; kultura rycerska, mieszczańska. Trudno tu zresztą mówić o wpływach na miejscowy rozwój kulturalny: przy ówczesnym pomyślnym rozwoju gospodarczym dwór książęcy, biskupi, a także niemieccy i garnący się do niemczyzny możni pomorscy mogli sobie pozwolić na import gotowych wytworów dojrzałej już kultury zachodnioniemieckiej — i to zarówno w postaci jej produktów, jak wytwórców. Stąd minnesangerzy, opiewający cnoty biskupa Hermana von Gleicheń lub opłakujący śmierć „dobrego księcia" Barnima128, stąd budzący zachwyt na nienawykłym do takich rzeczy Pomorzu chór"mniszek w szczecińskim klasztorze cysterek, którego hymnami, śpiewanymi przy akompaniamencie organów, wzruszony rycerz Konrad z Maszewa ofiarował klasztorowi swą rentę z mennicy szczecińskiejł29. Ale ten sztuczny rozkwit kulturalny trwał dziwnie krótko. Żaden z synów Barnima I nie doczekał się pieśni minstrela, a po klasztorach zamiast wykwintnych chórów głuchym echem szerzyły się wieści o skandalach, wywoływanych przez grubiańskich mnichów. Przeor augustiański Egard z Neukloster (w Holsztynie) tak opisywał stan klasztoru w Jasienicy, jaki zastał w roku 1336: „Pominę stan dyscypliny zakonnej, jako> że ani prepozyt, ani przeor ze strachu nie ośmielali się przebywać w klasztorze [...]". Niewiele lepsze wiadomości mamy w tym okresie z Kołbacza, gdzie władze klasztorne w bestialski sposób znęcały się nad mnichem Janem z Anklam, m. in. wyłupując mu oczy 13°. O twórczości literackiej osiadłych na Pomorzu Niemców niewiele da się powiedzieć. W każdym razie Pomorze stało się pod względem literackim głuchą prowincją i, w mniejszym łub większym stopniu, miała nią pozostać przez długie wieki. 2. Szkolnictwo Krótkotrwały a nienaturalny rozkwit, kultury w XIII wieku znalazł również wyraz w szybkim wzroście szkolnictwa — w tej dziedzinie na szczęście, miał bardziej długotrwałe skutki. Szkolnictwo było na Pomorzu, podobnie jak w całej Europie, domeną kościoła13ł. Najstarsze szkoły powstawały zapewne przy katedrze kamieńskiej oraz przy zakładanych w XIII w. kolegiatach: kołobrzeskiej i szczecińskiej (Panny Marii): prócz tego istniały szkoły przy klasztorach. Wśród kleru, działającego na Pomorzu nie brak już w. XIII wieku ludzi z wyższym wykształceniem, noszących tytuły magistrów, przeważnie uzyskane na uniwersytecie w Bolonii132. Wpływ ich, a nawet pewnego rodzaju snobizm, naukowy jest widoczny w ówczesnych dokumentach: np. notariusz książęcy Gerard Bukeman, acz pozbawiony wyższego wykształcenia, popisuje się wiedzą w arendze książęcego nadania, powołując się na Fizyką Arystotelesa 133. Kontakty z Bolonią nie nikną i później, pozostała ona w pierwszej połowie XIV wieku głównym miejscem studiów Pomorzan, poszukujących wiedzy. Ale mimo istnienia wcale zasobnych bibliotek134, zainteresowań naukowych na Pomorzu nie było zbyt wiele: miejscowe szkoły również nie osiągały wysokiego poziomu, jakże bowiem wytłumaczyć inaczej ten całkowity prawie brak rodzimej twórczości pisarskiej? Przy tym braku pogłębiania poziomu szkolnictwa pomorskiego trzeba jednak stwierdzić jego rozszerzanie się i upowszechnianie. Była to przede wszystkim zasługa mieszczan, którzy w swych coraz rozleglej szych interesach nie mogli się obyć bez znajomości pisma i rozumieli potrzebę podstawowego wykształcenia. Stąd też do połowy XIV wieku szkoły powstały we wszystkich niemal miastach, w większych (Strzałów, Gryfia) po kilka. Kontrolę nad szkołami wykonywało oczywiście duchowieństwo: scholastycy przy kapitułach, plebani, w Gryfii, Pyrzycach, Trzebiatowie, Trze-budzicach, Uznamiu i Wolinie — klasztory. Środków finansowych dostarczały władze miejskie. Między nimi a władzami kościelnymi toczyły się często spory, przy czym instytucje kościelne zażarcie broniły swego monopolu oświatowego nie tylko przed władzami świeckimi, ale nawet przed konkurencyjnymi czynnikami kościelnymi. Wydaje się, że zatargi mogły powstawać również w sprawach programu nauczania: kler, a zwłaszcza kapituły kładły nacisk na nauczanie religii i elementów liturgicznych; mieszczanie domagali się więcej miejsca dla praktycznych wiadomości, potrzebnych w działalności handlowej. Już w roku 1277 wybuchł spór o -szkołę miejską w Szczecinie, którą rajcy chcieli założyć przy kościele śvv, Jakuba w porozumieniu z tamtejszymi bamberskimi benedyktynami (rokującymi może lepsze nadzieje w zakresie dydaktyki ze względu na swe kontakty z przodującymi kulturalnie południowymi Niemcami). Spór skończył się zwycięstwem kapituły, która na przeszło sto lat zachowała swój monopol dydaktyczny 135. Przy niektórych klasztorach żeńskich (np. już w roku 1306 w Wolinie) 130 istniały także szkoły dla dziewcząt — o nauce w nich nic bliższego nie wiadomo; oczywiście większość uczennic składała później śluby zakonne. 3. Literatura piękna i historiografia Pobyt górnoniemieckich poetów na dworach książąt pomorskich i ru-gijskich w drugiej połowie XIII wieku znalazł odbicie w próbach twórczości miejscowej, nie na Pomorzu jednak, ale w księstwie Rugii, gdzie tworzył swe wiersze mistrz o nieznanym imieniu, nazywający się skromnie „De Ungelarde" (nieuczony, niewykształcony), w pewnym okresie mieszkający w Strzałowie. Pod jego wpływem podejmował swe próby pisarskie jedyny liryk wśród władców słowiańskiej północy, Wisław III, ostatni książę rugijski, autor nie pozbawionych wdzięku poezji miłosnych. Kwestią sporną pozostaje pierwotny język tych utworów, zachowanych w dialekcie górnoniemieckim, ale z silnymi naleciałościami dolno-niemieckimi137. Twórczość Wisława jest świadectwem szybkiego zniemczenia dworu rugijskiego: on również wprowadził język niemiecki do kancelarii książęcej (pierwszy dokument wystawiono w tym języku w roku 1304; w księstwie szczecińskim — 1316, w wołogojskim — 1318)138. Na właściwym Pomorzu nie możemy w ogóle znaleźć w tym okresie dzieł o charakterze literackim. Nie mają takiego charakteru dwa źródła historiograficzne, noszące piętno doraźnego celu, dla którego zostały sporządzone. Pierwsze —; to tzw. Descriptio Gryphiswaldiensis — niezwykle cenna kronika wojny o sukcesję rugijską, sporządzona tuż po niej na zlecenie rady miejskiej Gryfii1^. Celem opisu było nie tyle uwiecznienie przebiegu wypadków co sporządzenie wykazu zasług miasta dla domu panującego, tudzież poniesionych przez nie kosztów; obok. skrupulatności w przytaczaniu tych ostatnich wyziera z opisu duma i pewność siebie miasta, toczącego na własną rękę walkę z potężnymi władcami feudalnymi. Miejski pisarz może sobie pozwolić zarówno nanapiętnowanie rycerzy, nie dotrzymujących wiary swym książętom, jak na ostrą krytykę pod adresem książąt szczecińskich, odgrywających dwuznaczną rolę w czasie wojny z Meklemburgią. j Drugim dziełkiem historiograficznym, również o charakterze doraźnie sporządzonego materiału, jest elaborat augustianina ze Stargardu, brata A n g e 1 u s a, poświęcony obronie niezależności biskupstwa kamieńskiego przed pretensjami metropolii gnieźnieńskiej 14°. Memoriał ten został napi-isany (około roku 1343—1345) na polecenie biskupa Jana, księcia lauen-burskiego, w związku z jego zabiegami w Awinionie w tej sprawie: być może pierwsza jego redakcja została przedstawiona w kurii awiniońskiej przez poselstwo biskupie (wiozące papieżowi daninę rekognicyjną biskupa), w którym brał udział sam Angelus. Zachowana wersja, zadedykowana księciu Barnimowi III, miała na celu pozyskanie księcia szczecińskiego dla walki biskupstwa o bezpośrednią zależność od kurii papieskiej. Brat Angelus sporządzał swój memoriał w oparciu o swe prawniczo-te-ologiczne przygotowanie; materiał zaczerpnął z jednego z Żywotów św. Ottona, z Żywota-św. Stanisława, śląskiej Chronicon Polonorum i wreszcie z Kroniki He lm ol da; obchodząc się zresztą ze swymi źródłami niezwykle bezceremonialnie, dobierał tylko ten materiał, który mógł mu służyć jako argument i nie wahał się przed przekręcaniem i celowym zniekształcaniem cytatów. Jako-źródło historio graficzne memoriał Angelusa jest bez wartości — jest za to nieoceniony dla" poznania nastrojów wśród niektórych warstw społeczeństwa pomorskiego W pierwszej połowie XIV wieku. Memoriał przesycony < jest wysuniętą na pierwszy plan niechęcią do Polski. Dłuższy ustęp poświęcono omówieniu „niezgody wspomnianych krajów [...] mianowicie Pomorzan i Polaków, zarówno książąt, jak ludów, wrośniętej i zakorzenionej zarówno za czasów chrześcijańskich, jak po^ gańskich i do dziś zwyczajnej" 14ł. Z tym wiążą się poglądy Angelusa na tematy kościelne, sprowadzające się do ostrego sprzeciwu zarówno wobec świętopietrza, jak wszelkiego łączenia religii z ciężarami wobec papiestwa 142. Na szczególną uwagę zasługuje inna tendencja memoriału, nie. wiążąca się już ściślej ze sprawą, dla której był on sporządzony. Angelus, zapewne mnich pochodzenia niemieckiego, utożsamia całkowicie współczesnych sobie różnojęzycznych mieszkańców Pomorza z dawnymi słowiańskimi imieszkańcami kraju, nie wspominając nigdzie o różnicach narodowościowych. Tradycje dawnych Pomorzan, a zwłaszcza ich przywiązanie do wolności, przyjęli za własne współcześni Angelusa. Z dumą podkreśla autor, że książęta pomorscy nie mają władzy z niczyjego nadania, lecz „wraz ze -swym ludem, czyli plemieniem pochodząc ż rodu [biblijnego] Nemroda — czcigodnie w kraju swym [trwają] aż po dzień dzisiejszy"143. Książąt pomorskich wywodzi Angelus od Attyli, wspomina, że niegdyś nosili tytuł -królewski, wreszcie stwierdza — wyraźnie nawiązując do sporu z Brandenburgią — że nie podlegają nikomu poza cesarzem. Podkreśla gościnność Pomorzan i ich umiłowanie wolności. Niektóre z tych tendencji memoriału Angelusa nawiązują wyraźnie do polityki Barnima III, poszukującego właśnie ideologicznego oparcia dla swej walki o wyzwolenie Pomorza spod zwierzchnictwa Brandenburgii144. Dla Barnima również dawni Pomorzanie — to gens nostrą, chętnie nawiązuje do tradycji ich niezależności, ale wystrzega się sięgania' zbyt dale-go w przeszłość, tkwiącą w mrokach pogaństwa. Tradycja, do której sięga to tradycja XII-wiecznego Pomorza chrześcijańskiego, upostaciowana we własnym, pomorskim kulcie t- św. Ottona bamberskiego, na wpół już legendarnego „apostoła ludu pomorskiego", przynoszącego słowo boże li-beraliter i gratis, a nie za cenę czyjegokolwiek zwierzchnictwa. Kult św. Ottona znajduje wyraz również w memoriale Angelusa. Barnim wzmocnił osłabione w ciągu wieków kontakty z klasztorem Św. Michała koło Bambergu, 'odwiedzając grób patrona Pomorza; w ślad za tym poszły liczne fundacje ku czci świętego na Pomorzu, których uwieńczeniem było założenie kolegiaty św. Ottona przy nowo uzyskanej od miasta szczecińskiej rezydencji książęcej. Nowy kult szybko przyjął się na Pomorzu i rozpowszechnił, o czym świadczą fundacje rycerskie na cześć apostoła Pomorzan oraz wprowadzenie w kościele pomorskim specjalnych mszy i officjów ku czci św. Ottona. Biografie Ottona były na Pomorzu bardzo popularne, często odpisywane w rozmaitych skrótach i przerabiane. Około roku 1430 franciszkanin gryfijski Henryk Sund ułożył nawet poemat heksametrem o św. Ottonie, stanowiący zresztą nieudolne streszczenie żywota napisanego przez E b b o n a i źle świadczy nie tylko o zdolnościach poetyckich, ale także o znajomości łaciny pomorskiego mnicha 145. 4. Tworzenie się „pomorskiej" świadomości ^narodowej; synkretyzm niemiecko-słowiański W ten sposób w pierwszej połowie XIV wieku narastały przesłanki ideologiczne wytwarzania się odrębnej „pomorskiej" świadomości narodowej Świadomość ta, której celowe szerzenie widzimy w polityce Barnima III, mimo nawiązywania do słowiańskiej tradycji, nie łączyła się jednak z kultywowaniem języka słowiańskiego. Znani nam propagatorzy tej ideologii związani byli z językiem niemieckim — który opanowuje również kancelarie książęce — i regionalną kulturą dolnoniemiecką. Oczy- . wiście daleko tu jeszcze do pojawienia się pogardy dla języka i obyczajów słowiańskich, co przyniesie wiek XV. Nie wiemy również, w jakim stopniu te związane ze Szczecineiti tendencje ideologiczne odpowiadały dworowi' wołogojskiemu, o wiele bardziej podlegającemu wpływom zewnętrznym — duńskim i polskim. Dwie Piastówny — Elżbieta, córka Henryka III gło-gowsko-wielkopolśkiego, żona Warcisława IV147, i Elżbieta, córka Kazimierza Wielkiego, żona Bogusława V — mogły zahamować proces germanizacji dynastii i dworu i wpłynąć na nieco inny kierunek ideologiczno--polityczny północnej linii książęcej. Język niemiecki, występujący wówczas na Pomorzu148 — to dialekt dolnosaski, przybierający na miejscowym gruncie swoiste cechy w wymowie i słownictwie, m. in. przez przyjęcie pewnej liczby wyrazów słowiańskich, początkowo zapewne większej niż w późniejszych wiekach. Mimo odrębności dialektów północnych obszarów Niemiec, w XIII—XIV wieku kształtował się tam coraz bardziej jednolity język dolnoniemiecki. Na rozpowszechnienie się tego języka wpłynęło zacieśnienie się kontaktów handlowych między miastami tego obszaru, zwłaszcza dzięki rozwojowi Hanzy: w miastach też głównie powstawała coraz bogatsza literatura w tym języku, żwłaszcza zaś historiografia. Język dolnoniemiecki wszedł z czasem w użycie w aktach i korespondencji władz miejskich, a także książęcych. Rosnące przeciwieństwo polityczne i kulturalne między południem a północą Niemiec, związki północnych Niemiec ze Skandynawią, również przyczyniały się do pogłębiania odrębności politycznej, językowej i kulturalnej tych terenów, W XV wieku posłowie pomorscy na dwór cesarski musieli porozumiewać się z cesarzem i jego urzędnikami przez, tłumaczy. Pierwsza połowa XIV wieku zadecydowała o rozszerzeniu się żywiołu niemieckiego na Pomorzu Zaodrzańskim i w częściach Pomorza Środkowego 149. Możni słowiańscy z tych terenów, którzy nie przenieśli się dalej na wschód, zlewali się stopniowo z napływowym rycerstwem niemieckim, przejmując jego obyczaje, a z czasem i język. Związki małżeńskie cementowały coraz silniej wytwarzającą się z obu grup szlachtę pomorską, zrazu, zwłaszcza na wschód od Odry, dwujęzyczną, a później niemiecką pod względem języka150. Znacznie szybciej germanizowały się miasta, gdzie silne liczebnie napływowe elementy szybko wchłonęły pewne bogatsze elementy słowiańskie, spychając ubogą ludność do specjalnych dzielnic i wików podmiejskich. Germanizacji ulegała także chłopska ludność słowiańska we wsiach, gdzie mieszkały wspólnie obie grupy narodowościowe: przyjmowanie od przybyszów ulepszeń w zakresie techniki rolnej, kultury materialnej itp. łączyło się w tych wsiach z przejmowaniem języka niemieckiego. Wolniej ulegały tym wpływom coraz mniej liczne (poza Biigią i wyspami u ujścia Odry) wsie czysto słowiańskie, używające nadal prawa słowiańskiego, ale znajdujące się na peryferiach życia ekonomicznego. Inaczej przedstawiały się sprawy we wschodnich regionach Pomorza Zachodniego, zwłaszcza na obszarach, które dopiero od roku 1317 weszły w skład posiadłości książąt pomorskich. Tutaj żywioł słowiański zdecydowanie przeważał: nieliczne wsie osadników niemieckich ginęły w masie wsi słowiańskich; w miastach ludność niemiecka ograniczała się do patrycjatu i niezbyt licznych rzemieślników, nawet wśród rycerstwa trwał język i obyczaje słowiańskie. Wpływy niemieckie na tych terenach, płynące nie tylko z zachodu, ale od początku XIV wieku przede wszystkim od państwa krzyżackiego, były do pewnego stopnia równoważone przez silne wpływy polskie. Do roku 1309 ziemie słupska i sławieńska wchodziły w skład państwa polskiego, a dłużej jeszcze trwały tam wpływy kościelne arcybiskupstwa gnieźnieńskiego, wyrugowane później w gwałtownych okolicznościach przez biskupów kamieńskich 131. Arcybiskup Jakub Świnka, znany wróg infiltracji niemieckiej do Polski, założył w Słupsku archidiakonat; z jego istnieniem można wiązać okresową przynajmniej polonizację kościoła na Pomorzu Słupsko-Sławieńskim 152. O ile napływ duchowieństwa i rycerstwa z Polski i Pomorza Gdańskiego na Pomorze Słupsko-Sławieńskie nie może być lekceważony, podobnie jak rola tego elementu w powstrzymywaniu germanizacji, nie da się stwierdzić poważniejszej infiltracji polskiej na inne tereny zachodniopomorskie. Kontakty z Polską podtrzymywali dominikanie, których pomorskie klasztory wchodziły w skład polskiej prowincji Zakonu; trudno jest jednak stwierdzić czy istnieli w tych klasztorach w XIV wieku przybysze z Polski. Poza polskimi księżniczkami o których już była mowa i ewentualnie towarzyszącymi im osobami możemy wymienić tylko Jana Polaka, kapelana księcia Ottona I szczecińskiego, kanonika szczecińskiego i kamieńskiego, oraz osiadły w dobrach klasztoru kołbackiego ród rycerski, noszący nazwisko „Poloni" (później — von Pohl) 15y. Napływ nielicznych przybyszów z Danii, głównie z kręgów duchowieństwa i rycerstwa, dotyczył wyłącznie księstwa rugijskiego i wynikał z kontaktów z duńskim dworem królewskim z biskupstwem roskildzkim, którego jurysdykcja stale obejmowała wyspę Kugię. Dla dopełnienia tego obrazu stosunków narodowościowych warto wspomnieć o osiedlaniu się na Pomorzu Żydów 154, którzy przybyli tam z zachodu z falą kolonistów niemieckich i pod względem językowym od nich się różnili. W roku 1261 pojawiła' się pierwsza wzmianka o Żydach w. Szczecinie, 1264 — w Gryfii, 1282 — w Strzałowie. Pierwotnie Żydzi podlegali książętom i ponosili z-tego tytułu na ich rzecz specjalne ciężary. Jednak w miarę pozbywania się przez książąt swych prerogatyw na rzecz miast również jurysdykcja nad Żydami już w pierwszej połowie XIV wieku przeszła w ręce władz miejskich. Położenie — nielicznych zresztą — Żydów, zajmujących się głównie operacjami kredytowymi i handlem, było dobre: byli przyjmowani do prawa miejskiego, mogli nabywać nieruchomości i pod względem prawnym zrównani byli z innymi mieszczanami. Dopiero prześladowania Żydów, szalejące w Niemczech w okresie Czarnej Śmierci, sięgnęły i do miast hanzeatyckich. Nie wiemy nic bliższego o losie Żydów strząłowskich, gryfijskich i szczecińskich w krytycznym roku 1350; .trudno powiedzieć, w jakim stopniu dotknęły ich prześladowania. W każdym razie w roku 1371 istnieli w Szczecinie w dalszym ciągu; synowie Barnima III odnowili postanowienie z roku 1261, podporządkowujące ich prawu magdeburskiemu. 5. Architektura i sztuka Pierwsza połowa XIV wieku była okresem rozkwitu pomorskiej architektury gotyckiej, w tym czasie stojącej pod wpływem kultury miejskiej i ściśle związanej z rozwojem gospodarczym miast „wendyjskich", trzonu związku Hanzy. Wprawdzie trwała wówczas rozbudowa i przebudowa starszych kościołów bazylikowych, jak katedry kamieńskiej (po zniszczeniu jej przez Brandenburczyków w roku 1308), kościoła klasztornego w Kołbaczu (chór ukończony w roku 1347), ale ogólny ton architekturze XIV wieku nadawały mieszczańskie k o ś-cioły halowe, w jakiś sposób wyrażające poczucie wspólnoty członków communitas civium. Genezy tych form szuka się zazwyczaj w Westfalii, choć dadzą się odszukać starsze jeszcze wzory -śrbdkowofrancuskie (Poitiers). Na Pomorzu jednym z najwcześniejszych kościołów halowych była fara Panny Marii w Gryfii, gdzie jednolitość wnętrza doprowadzono konsekwentnie do szczytu, likwidując (zapewne pod wpływem eldeńskiej architektury cysterskiej) chór i zamykając nawy prostopadłą ścianą. Potężna wieża zachodnia na osi budowli, przyozdobiona (podobnie jak wschodni s~ćzyt) bogato rozczłonkowanymi blendami, robiła swym ogromem wrażenie w zestawieniu z sąsiadującymi kamienicami. Pod wpływem lej architektury powstały kościoły w Bardzie, Grzymiu (tu również pierwotnie bez chóru), Anklam, Gryficach (gdzie utrzymało się prostopadłe zamknięcie ściany wschodniej), Trzebiatowie, Chociwlu i Drawsku: wszędzie jednak dodawano (poligonalnie na ogół zamknięty) chór. Pod wpływem Gryfii powstała również monumentalna kolegiata Panny Marii w Kołobrzegu, gdzie do płasko (na wzór gryfijski) zakończonej nawy halowego kościoła dobudowano dla kanoników chór (o osi nieco odchylonej od osi kościoła), oddzielony od reszty budowli pięknym lektorium, jedynym tego typu zachowanym zabytkiem liturgicznym w tej części Europy. W przeciwieństwie jednak do innych kościołów typu gryfijskiego, zamiast, jednej wieży, kończącej od zachodu nawę główną, wybudowano dwie, różne pod względem- wystroju zewnętrznego, ale połączone ze sobą jedną jak na stronę estetyczną murów miejskich, ich baszt, a zwłaszcza bram. Ratusz był pierwotnie większą kamienicą, przystosowaną z grubsza do funkcji, której miał służyć. Z czasem wykształcił się dość jednolity typ budowli (bez wieży) ze sklepionymi podcieniami na parterze, rozbudowanymi piwnicami (skład wina i piwa, pijalnia, a często tuż obok więzienie) i z reprezentacyjną salą na piętrze. Duży nacisk kładziono na zdobienie szczytu, zazwyczaj przy pomocy wydłużonych blend i sterczyn (Grzymie, Gryfia — w tej ostatniej gotycki szczyt znikł pod formą barokową). W Strzałowie stworzono efektowną i monumentalną kompozycję, łącząc budowlą poprzeczną dwie sąsiadujące kamienice wraz z przebiegającą między nimi uliczką. Nad ogromną salą reprezentacyjną I piętra, która była miejscem podpisania zwycięskiego pokoju z Danią, wyrosła wysoko ponad dach czysto dekoracyjna konstrukcja, bogactwem wykrojów okiennych, rozet i sterczyn przewyższająca swój lubecki pierwowzór. Ratusz strzałowski znalazł naśladownictwo m. in. w nowo-marchijskiej Chojnie; do tego wzoru nawiązywał częściowo przynajmniej również średniowieczny ratusz szczeciński. Zabytki rzeźby i malarstwa zachowały się z tego okresu w niewielkiej liczbie i pochodzą przeważnie z terenów na lewym brzegu Odry; trzeba tu wymienić piękne freski w chórze kościoła Sw. Mikołaja 61. Gotycki ceglany portal z XIV wieku w granitowym kościele w Mieszkowcach, pow. dębień-ski, z około 1300 roku .Strzałowie, posąg Św. Anny Samotrzeciej (około 1300) i krucyfiks tamże. Wszystkie te dzieła wiążą się z wielkim nurtem sztuki miast hanzeatyckich, rozwijającym się pod wpływem licznych kontaktów kulturalnych z Niderlandami, a nawet Francją (posąg Św. Anny). Z tymże nurtem wiąże się ogromny krucyfiks z katedry w Kamieniu. Natomiast zachowany w Szczecinie posąg Św. Ottona z kolegiaty, ufundowanej przez Barnima III, wskazuje raczej na wpływy południowe i może się wiązać z bamberskimi kontaktami fundatora. Większa liczba zabytków rzeźby pomorskiej pojawia się w drugiej połowie XIV wieku i wiąże się już z nowym etapem w rozwoju sztuki hanzeatyckiej.

ocena 3,7/5 (na podstawie 15 ocen)

Atrakcje oraz noclegi na wczasy dla Ciebie.
wczasy, wakacje nad morzem, zabytki, wakacje, wypoczynek, historia, Bałtyk, Pomorze, Szczecin, Słupsk, Sławno, Kościoły