kwatery w Polsce

wczasy, wakacje, urlop

Kaszubsko pomorskie regiony

21 maj 2012r.

ZAPUSTY Legenda o zapadłym zamku i zaklętej w nim królewiance jest jedną z najbardziej popularnych na Kaszubach. Opowiadają ją niemal wszędzie tam, gazie znajduje się jakaś Zamkowa Góra, pozostałość po dawnym grodzisku. Temat tej legendy najpiękniej przetworzył Aleksander Majkowski (patrz pod M) w swojej powieści Zece i przigode Remusa, gdzie zapadły zamek stał się symbolem dawnej potęgi ziemi kaszubskiej, a zaklęta w nim królewianka — ojczyzną w niewoli. Objawiła się ona małemu pastuszkowi Remusowi, a strzegły jej trzy najgroźniejsze potęgi: Trud, Strach i Niewarto. Ale Remus (patrz pod R) nie uląkł się i postanowił wskrzesić zapadły zamk i wybawić królewiankę...Prawdziwe, te które pamiętają jeszcze najstarsi, zaczynały się na Kaszubach w niedzielę starozapustną. Potem tańczono w następną — mię-sopustną i dopiero nadchodził tłusty czwartek, z kolejną „muzyką" i szczególnie bogatym poczęstunkiem. Menu tłustoczwartkowe składało się nie tylko z „purcli" pączków, „ruchanek" — racu-chów i „rynczóków", to jest pieczonych bez tłuszczu na „rynkach" — fajerkach placków z kartofli, które we Wdzydzach dziewczęta nosiły na tańce w fartuszkach, zsypując do wspólnego, wyplatanego z korzeni sosny „wirtla". Również z mocno kraszonej kapusty lub dobrego mięsa. To wszystko było jednak dopiero wstępem; właściwa zabawa zaczynała się w niedzielę zapustną, od której tańczono już bez przerwy do północy we wtorek, pokrzepiając się kapustą gotowaną ze świńskimi nogami lub świńską głową. W tym czasie o-bowiązywał zakaz szycia, haftowania i ,wiązania", to jest robienia na drutach, pod groźbą „chorych", źle gojących się przez cały rok palców. Te roztańczone zapusty nie zawsze jednak kończyły się dobrze. Trwa jeszcze pamięć j Ance, która w karczmie w Loryńcu tak tańcowała przez trzy dni bez opamiętania z obcym kawalerem, że razem z nim wyleciała przez komin. Tylko kopyto kawalera gościom zapustnym mignę- ło i fartuszek po Ance się ostał. Morał z tego — z obcymi lepiej się nie zadawać. ZBRZYCA To rzeka kameralna. Zupełnie nie nadaje się na zbiorowe spływy. Ale za to dla jednego kajaczka, we dwoje, ostatecznie we czworo — szlak wymarzony. Liczne urocze jeziora, mnóstwo pięknych biwaków, wiosek po drodze niewiele, kajaków--komkurentów jeszcze mniej. Ponieważ nie miejsce tu na opisywanie Zbrzycy kilometr po kilometrze, więc tylko kilka słów: o Jeziorze Kruszyńskim, które nie nadaje się do celów biwakowych, brzegi ma mokre i zarośnięte, ale za to jest prawdziwym rajem ptaków, od kaczek po kormorany, i o jeziorze Parszezenica, gdzie koniecznie należy rozbić biwak pod wspaniałą, 475 majestatyczną sosną-samotni-cą, splątanymi korzeniami utrzymującą piaszczystą skarpę brzegu. W dolnym biegu, tam gdzie Zbrzyca zbliża się już do jeziora Witoczno, by połączyć się ze szlakiem Brdy, bywa, że tratwy tarasują jej koryto. Niewygodne, ale i atrakcyjne. Bo zawsze jednak jakoś przedostać się można. ZESPOŁY Od lat marzą się Kaszubom takie „Kaszuby" jak „Śląsk" czy „Mazowsze". Państwowy zespół pieśni i tańca. Swego czasu były nawet dla powstania takiego zespołu sprzyjające warunki, wówczas, kiedy w Kościerzynie świetnie rozwijał się ponad stuosobowy Zespół Pieśni i Tańca Ziemi Kaszubskiej pod dyrekcją Lubomira Szopińskiego (patrz pod S). Niestety, do tego nie doszło. Co więcej, rozleciał się nawet istniejący zespół amatorski, dla którego trwania ówczesna Kościerzyna nie umiała stworzyć właściwego klimatu. Efemerydą był również znacznie późniejszy kościerski zespół Liceum Pedagogicznego, który istniał w latach sześćdziesiątych. Natomiast od początku, od pierwszych lat powojennych do dziś przetrwał, mimo wielu kłopotów, Zespół Pieśni i Tańca „Kaszuby" w Kartuzach, tak ciekawy i zasłużony, że w Bedekerze poświęcamy mu osobne hasło (patrz „KASZUBY"). w 1971 roku srebrny jubileusz obchodził też Kaszubski Zespół Pieśni i Tańca Ziemi Bytowskiej, któremu początek dały mniejsze zespoły w Borzytuchomiu i- Nieza-' byszewie, połączone z powstałym później przy Powiatowym Domu Kultury,» w Bytowie. Także ten zespół, podobnie jak kartuskie „Kaszuby", wielokrotnie wys^ępojyął. już w różnych miastach'Polski i wyjeżdżał za granicę. Poza nim w powiecie .bytowskim działa kilka ' mniejszych — najciekawszy'"- jest zespół w Jasieniu. c Jednym ze starszych (istniejącym od 1953 roku) i bar- dziej zasłużonych jest zespół Pieśni i Tańca „Kaszuby" w Karsinie w powiecie chojnickim. Swoje „Kaszuby" od 1955 roku ma także Czersk. Znany i, .ceniony jest kaszubski zespół dziecięcy Ogniska Muzycznego w Pucku. Piękny dorobek ma „Kaszubia" z Kielna w powiecie wejherowskim. Kaszubskie pieśni i tańce posiadają też w swych repertuarach liczne zespoły zakładów pracy, również tych największych: Stoczni Gdańskiej, Hartwiga, „Dalmoru". Istnieje wreszcie sporo kaszubskich zespołów i zespolików w miasteczkach i wsiach. Gdyby tak wybrać z nich Zespół Pieśni i Tańca Ziemi Bytowskiej wszystkich najbardziej utalentowaną młodzież, gdyby się znalazł na Kaszubach artysta na miarę Sygietyńskie-go czy Hadyny, byłby zespół państwowy „Kaszuby" nie byle jaki. ZŁOTA GÓRA Jest nie tylko wyjątkowo pięknym punktem widokowym przy trasie Drogi Kaszubskiej (patrz pod D), ale przede wszystkim miejscem hołdu złożonego bojownikom ruchu oporu (patrz pod R) Pomorza Gdańskiego. 9 czerwca 1968 roku na Złotej Górze w powiecie kartuskim, w centrum Pojezierza Kaszubskiego, został odsłonięty pomnik poświęcony ich pamięci. Pomnik ten, projektu Wiktora Tołkina, wyrastając z kurhanowego usypiska kamieni, niczym Światowid czterema „twarzami" swych ścian zwraca się ku czterem stronom kaszubskiej ziemi. Na ścianie frontowej — gryf, godło Pomorza i Kaszub na tle polskiego orla. „Jednością silni" głosi napis. Po stronie przeciwnej, zwróconej do jeziora — klingi dwóch mieczów grunwaldzkich, symbol zwycięstwa nad krzyżactwem. Na północ i południe spoglądają z wyżyn kurhanu dawni wojowie pomorscy i leśni żołnierze lat ostatniej wojny — partyzanci, których sylwetki rzeźbiarz zarysował w betonie głębokim reliefem. U stóp pomnika składają ślubowania harcerze, na skłonie Złotej Góry, nad jeziorem, odbywają się liczne imprezy, jak na przykład coroczne czerwcowe festyny — święta truskawkobrania (patrz TRUSKAWKI). ZŁOTNICE Ongiś na Kaszubach każda „białka" — kobieta zamężna musiała mieć czepiec. Jego rodzaj był miarą jej zamożności. Uboższe zadowalały się czepcami białymi lub czarnymi, zamożniejsze wyszywanymi kolorowym jedwabiem, jeszcze bogatsze miały czepce haftowane srebrną nicią, a szlachcianki i bardzo bogate gburki — ozdabiane nicią złotą i stąd zwane złotnicami lub złotogłowiem. Czepce kaszubskie szyto z aksamitu, najczęściej czarnego. Główny ornament znajdował się na denku i choć ogólnie zbieżny z motywami haftów z serwet czy ręczników, miał jednak swoje specyficzne formy wzoru. Również technika wyszywania szychem srebrnym lub złotym była nieco odmienna. Hafty te wykonywano szczególnie ozdobnie, w części wypukło. Według tradycji złotnice haftowały głównie zakonnice z Żarnowca i Żukowa (patrz pod Ż). Ale zapewne istniały i inne źródła ich wytwórczości, szczególnie po kasacie klasztoru. Wiadomo jedno — czepce były bardzo drogie. W połowie ubiegłego stulecia czepiec haftowany srebrem kosztował 12 talarów! Dziś naturalnie złotnic nikt już nie nosi. Nawet posiadanie ich jest już ogromną rzadkością. Szlachcianki i bardzo bogate gburki •niały czepce haftowane nicią złotą... ZRZESZENIE kaszu3sko--POMORSKIE Powstało 2 grudnia 1856 roku jako Zrzeszenie Kaszubskie. Zmieniło swą nazwę na: Zrzeszenie Kaszubsko-Pomorskie w roku 1964. Terenem jego działania są Kaszuby i Pomorze oraz skupiska Kaszubów i Pomorzan poza ich rodzimym obszarem. Siedzibą władz naczelnych jest Gdańsk. Pracą Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego kieruje wieloosobowy Zarząd Główny, na czele którego od marca 1971 roku stoi Jerzy Kiedrowski. Pierwszym prezesem Zrzeszenia był Aleksander Arendt, po którym funkcję tę w grudniu 1959 roku przejął Bernard Szczęsny, poprzednik obecnego prezesa. A oto zasadnicze cele zrzeszenia określone przez jego statut: pobudzenie szerokiej inicjatywy dla wszechstronnego rozwoju gospodarczego, społecznego i kulturalnego Pomorza; szerzenie znajomości kultury kaszubsko-pomor-skiej i budzenie zamiłowania do niej; kształtowanie poczucia dumy z wkładu własnego regionu w skarbnicę ogólnonarodową. Do osiągnięcia tych celów zrzeszenie dąży przez: wskazywanie potrzeb z zakresu życia gospodarczego, społecznego i kulturalnego; inicjowanie i prowadzenie działalności wydawniczej w zakresie literatury i zagadnień kaszubsko-pomorskich; inicjowanie i zwoływanie konferencji naukowych, gospodarczych i kulturalno-oświa- towych; prowadzenie działalności klubowej. I jeszcze cytat ze statutu: „Członkiem Zrzeszenia może być każdy obywatel PRL, który pragnie realizować cele Zrzeszenia i ukończył 18 rok życia". Oddziały Zrzeszenia istnieją w powiatach trzech województw pomorskich: gdańskiego, koszalińskiego i bydgoskiego, członków i sympatyków ma jednak Zrzeszenie w całej Polsce. Do wielu miast, miasteczek i wsi, również poza Pomorzem i Kaszubami,. dociera Biuletyn Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskie-go „Pomerania" (patrz pod P). Licznych odbiorców w całym kraju mają wydawnictwa realizowane przez Oddział Gdański ZK-P, których podstawę stanowi fundusz wydawmiczy pochodzący z dobrowolnych wpłat członków. Niezwykle rzutkim społecznym redaktorem i edytorem wydawnictw Zrzeszenia jest inżynier-instalator budowlany z wykształcenia i zawodu, Wojciech Kiedrowski. Jego staraniem nakładem ZK-P u-kazało się już wiele pozycji z zakresu poezji i prozy kaszubskiej, literatury pięknej mającej związek z Kaszubami i Pomorzem, biografii i monografii kaszubsko-pomorskich, a także niskonakładowych wydawnictw bibliofilskich. Zrzeszenie jest też corocznie wydawcą pięknie ilustrowanego kalendarza ściennego. W wydawnictwach ZK-P mają bowiem swój u-dział nie tylko literaci, publicyści i naukowcy pomorscy, a również artyści-plastycy wybrzeża. Aleksander Arendt Bernard Szczęsny Jerzy Kledrowsk; Przy Zrzeszeniu działa od kilkunastu lat klub studentów i absolwentów uczelni Trójmiasta „Pomorania" (patrz pod P), z którego kręgu wyrosło już wielu czołowych działaczy organizacji. Zrzeszenie opiekuje się też młodymi twórcami ludowymi, sztuka Kaszub znajduje się bowiem w centrum zainteresowania ZK-P. Poprzez organizację spotkań i zjazdów Zrzeszenie utrzymuje kontakt z bardzo różnymi środowiska- z 480 mi zaangażowanymi w sprawy Kaszub i Pomorza: z byłymi filomatami pomorskimi, z pisarzami, z byłymi członkami pomorskiego ruchu oporu, naukowcami, z byłymi działaczami Polonii gdańskiej. Zarząd Główny i oddziały ZK-P są inicjatorami i organizatorami lub współorganizatorami licznych imprez o charakterze regionalnym. Z inicjatywy i staraniem Zrzeszenia odbywają się jubileusze zasłużonych dla Kaszub i Pomorza ludzi, odsłaniane są tablice pamiątkowe, nadawane pomorsko-kaszubskie imiona szkołom i placówkom kulturalnym. Wszystko, co tu zostało powiedziane, to zresztą zaledwie zarys bogatej działalności tej autentycznie społecznej organizacji, skupiającej ludzi autentycznie zaangażowanych. Przynależność bowiem do Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego nie daje żadnych korzyści. Mimo to krąg ludzi różnych zawodów i środowisk, również ludzi młodych, wokół Zrzeszenia stale rośnie. Tak rdzennych Pomorzan i Kaszubów, jak i tych, dla których Kaszuby i Pomorze stały się ich małą ojczyzną z wyboru. ZWOLAKIEWICZ Adam Zwolakiewicz ze Skrzydłówka w powiecie kościerskim przez wiele lat był milicjantem. Dopóty, dopóki choroba nie zadecydowała o jego przedwczesnym przejściu na rentę. Od tej pory stał się rzeźbiarzem ludowym, który sam o sobie mówi, nie bez racji zresztą, że ma złote ręce. Rzeźby Zwolakiewicza są jak on sam: duże i masywne. A najciekawsze wśród nich — bardzo kolojowe. Wszystkie są wiejskie. Kobieta ze snopem zboża, inna przy praniu, chłop wędrujący z kijaszkiem i węzełkiem... I wszystkie spoglądają z powagą ciemnymi intarsjowanymi oczami, zupełnie innymi niż oczy twórcy —• przejrzyście jasne, trochę takie jak dziecka. Zwolakiewicz robi też płaskorzeźby w deskach, w których rysuje dłutem portrety wybitnych ludzi swojego kościerskiego zakątka Kaszub: Wybickiego, Szopińskiego, Gulgowskich... Maluje także na szkle, ale to jakby produkcja uboczna. Swą szybko rosnącą sławę zawdzięcza przede wszystkim rzeźbom. Od 1972 roku rzeźbiarz mieszka w Kościerzynie, gdzie nie tylko sam tworzy, również u-czy rzeźby grupkę chłopców. „Szkółka" Adama Zwolakiewicza funkcjonuje przy kościerskim Powiatowym Domu Kultury. 31 Bedeker kaszubski

ocena 3,6/5 (na podstawie 14 ocen)

Baza noclegów na wczasy w nadmorskich miejscowościach.
wczasy, wakacje nad morzem, Kościerzyna, kaszuby, bytów