kwatery w Polsce

wczasy, wakacje, urlop

Kaszubskie pejzarze

21 maj 2012r.

ŻAGLE Są bardzo malowniczym, a zarazem bardzo turystycznym elementem kaszubskiego pejzażu. I te na jeziorach, i te na morzu. Żagle białe i kolo- rowe jolek i jachtów, które na wodach Kaszub zastąpiły spracowane płótna łodzi i kutrów rybackich napędzanych dziś mocą silników. Coraz liczniejsze jednostki żaglowe noszą też piękne kaszubsko--pomorskie imiona. W klubie stoczniowców gdańskich pływają jachty „Sambor", „Mestwin", „Subisław" (patrz KSIĄŻĘTA KASZUBSCY) i „Damroka" (patrz pod D). Jest również jacht imieniem „Purtk" (patrz DIABŁY KASZUBSKIE). Dla dalszych proponujemy poszukać imion w Bedekerze. W takich hasłach, jak na przykład: WIATRY czy MITOLOGIA KASZUBSKA. Bardzo pomorska jest także nasza dumna, uskrzydlona żaglami szkolna fregata „Dar Pomorza". ŻARNOWIEC Zasłynął głównie z klasztoru, który podobnie jak klasztor panien żukowskich (patrz ŻUKOWO) znaczną rolę odegrał w historii Kaszub. „Porastały pierzem panny cysterski w Żarnowcu. Gdy w roku 1219 książę pomorski Świętopełk darował cysteskom wieś Żarnowiec wraz z rzeczką Klesznicą i jeziorem Piaśnicą, mniszki ujrzały się paniami brzegu morskiego i odtąd co dzień fale Bałtyku widziały biały habit cysterski szepczącej w kaszubskim narzeczu Zdrowaśki. Wśród Kaszubów, Lutyków i Pomorzan, pod łapczywą i zachłanną pięścią krzyżackich kumotrów dochowała się wiernie polskość panien żarnowieckich. Świadczą o niej do dziś polskie imiona sióstr w starych menologiach. Cieszyły się szczególną opieką wszystkich książąt pomorskich przez cały wiek XIII. Miały prawo wszelakiej w morzu rybitwy. Władały Bałtykiem od Sosnowej Góry do łanów Odargowa, które nadał im książę Mestwin w roku 1277, potem wieś Widowo nabyły. Dobrze się działo gospodyniom polskiego morza... Toteż nie dziw, że wkrótce cysterski z Żarnowca pobudowały sobie kościół wspaniały z kamienia oraz klasztor suty i mocny z krużgankami, a potem w Gdańsku i kamienicę zakupiły. Papież opiekował się nimi, król Przemysław wziął je w r. 1295 pod swoją opiekę, z królem czeskim Wacławem, nawet z wielkim mistrzem krzyżackim żyły w dobrej zgodzie. A gdy wieki upłyną długie, król polski Zygmunt Stary aż z krakowskiego Wawelu list napisze i panny żarnowieckie pochwali powiadając, jako »sta-łością swą i wiernością dla Bożej i królewskiej korony wszystkim przykładem świeciły*". (Stanisław Wasylewski: Klasztor i kobieta). Podobnie jak siostrzyczki z Żukowa prowadziły panny żarnowieckie szkołę dla szlacheckich córek i zasłynęły z pięknego haftu, który do dziś oglądać można na zabytkowych mensach w żarnowieckim kościele. Ale oto wielką falą nadeszła reformacja, a z nią — zeświecczenie życia, również w klasztorach. Wtedy to „szatan, stary wróg dzie-wic Bogu poślubionych, zacierał ręce i zastawiał sidła". Swoboda i swawola zagościły w polskich klasztorach, a widownią najbardziej gorszących zjawisk stały się właśnie konwenty kresowe, a wśród nich — Żarnowiec. O-powiada kronika: „Początek spustoszenia klasztoru od wygód ciała się zaczął. Rozruchy przyszły, niepokoje wewnętrzne i w obyczajach rozprzężenie... Liczne i pospolite zgromadzenie mężczyzn nieraz na klasztor przychodziło". W 1547 roku biskup krakowski, Andrzej Zebrzydowski, który zjechał do Żarnowca czynić porządek, tak pisał do królowej Bony: „Obawiam że ten klasztor zaginie, panny, które tu jeszcze są, z płaczem prosiły mnie o zmiłowanie. Są tu niegodziwi rządcowie, którzy jak mogą wszystko zagarniają. Tej nocy wynieśli z kościoła więcej niż 5000 funtów srebra". Minęły jednak i te lata rozprzężenia, a klasztor trwał. Od roku 1590 przeszedł w skrzętne ręce benedyktynek i pozostawał w nich aż do kasaty pruskiej. Dziś mieszka w klasztorze grupa sióstr benedyktynek przybyłych z Wilna, doszła też nowa generacja zakonnic spośród miejscowych Żarnowieckich, kaszubskich dziewcząt. Opiekują się siostry gotyckim kościołem przyklasztornym, którego wnąteje bogate jest w zabytki. Wśród nich na czołowym miejscu gotycka pieta z pierwszej połowy piętnastego stulecia i relikwiarz z tego okresu, a także piękny, XVII-wieczny ołtarz. Przy kościele — stary cmentarz, gdzie pochowany jest między innymi doktor Jan Żaczek, przyjaciel Floriana Ceynowy (patrz pod C). Nie opodal Żarnowieckie Jezioro, które — jak głosi legenda — łączy się pod ziemią z Jeziorem Dobrym w Darżlubskiej Puszczy (patrz pod D). No bo było tak: Raz w Dobrym złowili rybacy ogrornnego, włochatego szczupaka. Żal im było takiej osobliwości, więc zawiesiwszy mu czerwony sznur puścili go z powrotem. Za kilka niedziel wyłowili tego samego szczupaka, tym razem w Jeziorze Żarnowieckim. Nad jeziorem — Zamkowa Góra po dawnym grodzisku. Zachowały się tu fosy i wały obronne otaczające niegdyś dziedziniec zamkowy. Gród żarnowiecki istniał, jak wskazują przeprowadzone w latach trzydziestych badania archeologiczne, już w okresie wczesnośredniowiecznym, pomiędzy VII a X wiekiem. Jeszcze wcześniejsza była osada w miejscu dzisiejszej wsi. Piękny jest widok z Zamkowej Góry i piękna tutejsza legenda o zapadłym zamku (patrz pod Z) i zaklętej królewiance. To tu, w pobliżu Żarnowca, we wsi Sławoszy-no, urodził się Florian Ceynowa (patrz pod C) i wzrósł w cieniu tej pięknej legendy, by stać się jej pierwszym w latach ucisku realizatorem. ŻUKOWO Historia tej wsi nierozłącznie wiąże się z zakonem norbertanek. Osadził je tutaj książę Mściwoj I (patrz KSIĄŻĘTA), sprowadzając w 1209 roku ze Strzelna na Kujawach. Bogaty i znaczny był klasztor żukowski. Hojnie obdarowywany przez panów pomorskich, dawał w swych murach schronienie wielu ich krewniaczkom. Zakonnicami były tu trzy córki fundatora, a siostry Świętopełka Wielkiego: Mirosława, Salomea i Witosława, słynna przeorysza (patrz pod W). Służąc zierni, 485 z którą się związały, norbertanki prowadziły szkołę dla córek rycerskich, zamożnych gburów i patrycjatu gdańskiego. Uczono tu przede wszystkim sztuki haftu, która to tradycja żukowska przetrwała do dziś, już w formie świeckiej i ludowej. Dzieje norbertanek w Żukowie zamyka dopiero początek ubiegłego stulecia kasatą pruską klasztoru w roku 1834. W 1861 umiera ostatnia zakonnica. Pozostają jednak dzieła sztuki gromadzone w ciągu wieków przez siostry zakonne. Żukowski kościół pokla-sztorny jest dziś najstarszym zabytkiem architektonicznym na Kaszubach. Wzniesiony w pierwszej połowie XIII wieku i rozbudowywany w wiekach następnych, we wnętrzu ■ 486 swym kryje liczne skarby rzeźby i malarstwa. Nie sposób tu wyliczać wszystkich, więc tylko najbardziej wartościowe: reprezentujący najwcześniejszą rzeźbę Pomorza Gdańskiego drewniany krucyfiks z XIV wieku z płaskorzeźbami; również XIV-wiecz-ny relief angielski Pokłon Trzech Króli; dwie późnogo-tyckie rzeźby drewniane i polichromowane: Madonna z dzieciątkiem oraz Chrystus zmartwychwstały; piękny ołtarz, tak zwany „tryptyk ant-werpski" z XVI stulecia; dzieło gdańskiego snycerza z roku 1515 zwane „ołtarzykiem Mszczuja I", zdobne w wizerunki fundatorów, w których tradycja widzi portrety Mściwoja I i jego żony Zwinisła-wy; renesansowy ołtarz główny, z XVII-wiecznym obrazem Najświętszej Marii Panny wykonanym w warsztacie wybitnego malarza gdańskiego Hermana Hana; wreszcie chór muzyczny połączony schodami z amboną — zespół snycersko-malarski późnego baroku. Obok chóru mieści się skarbiec. Kryje on jednak nie złoto i drogie kamienie, a skarby cenniejsze — słynne, misternie haftowane przez norbertanki szaty kościelne. Nie sposób opisywać wspaniałości ornatów liczących po dwieście, trzysta i więcej lat. Trzeba je zobaczyć samemu. Szaty te, niezwykle bogate i niezwykle ciężkie, służą dziś swemu przeznaczeniu tylko przy zupełnie wyjątkowych okazjach. Poza poklasztornym w Żukowie znajduje się jeszcze drugi kościół, prawdopodobnie XVII-wieczny, a na przeciwległym brzegu Raduni kapliczka upamiętniająca miejsce, w którym w XIII wieku Prusowie zamordowali dziewięć zakonnic. A samo Żukowo? Jest bardzo rozległą i bardzo zamożną osadą, bardziej przypominającą miasto niż wieś. Taka jakby duża, miejska dzielnica willowa (te wille to zabudowania rolników). W jej centrum wznosi się nowoczesny gmach rolniczego Liceum Ekonomicznego. Zwiastowanie z „tryptyku antwerpskiego" SUPLEMENT badacze kaszubszczyzny W dziedzinie badań nad kaszubszczyzną przybyło wiele nowych prac i publikacji, ale krąg badaczy nie powiększył się o nazwiska znaczące. Ze zmian odnotować trzeba śmierć historyka Mariana Gumowskiego, związanego z ośrodkiem toruńskim. Ponadto Działem Etnograficznym Muzeum Narodowego w Gdańsku kieruje obecnie mgr Krystyna Szałaśna. I oczywiście minął już, w 1975 roku, jubileusz stulecia Towarzystwa Naukowego w Toruniu. baśnie kaszubskie W latach 1974—1977 ukazały się dalsze literackie zbiory baśni i bajek kaszubskich. Są to: bajki puckie Skarb i moc Józefa Ceynowy, Bursztynowe drzewo Edmunda Puzdrow-skiego, Nenka Roda i ji dzót-czi Alojzego Nagła, Demony, purtki i stolemy oraz W niewoli białych purtków Augustyna Necla. Zarazem w druku znajduje się dalszy zbiór Alojzego Nagła — w wersjach polskiej i kaszubskiej oraz wznowienie Baśni kaszubskich Franciszka Sędzickiego i Legend Pomorza Władysława Łęgi. bazuna Od liczby mnogiej nazwy tego instrumentu wziął swe miano zespół pieśni i tańca, 489 który w 1971 roku założył, po odejściu z kartuskiego zespołu „Kaszuby" (patrz pod k), Aleksander Tomaczkowski. „Bazuny" szybko osiągnęły wysoki poziom artystyczny; zespół kilkakrotnie wyjeżdżał za granicę. Już w jego gronie Tomaczkowski obchodził pięćdziesięciolecie pracy artystycznej, odbierał nagrodę wojewody gdańskiego i Medal Sto-lema (patrz STOLEMY). Troskliwym mecenasem „Bazun" jest Państwowe Gospodarstwo Rolne w Leżnie. bieszk W 1975 roku ukazały się, wydane bibliofilsko przez Zrzeszenie Kaszubsko-Pomorskie, Sonety kaszubskie Stefana Bieszka. Po raz pierwszy w druku zwartym. borzyszkowscy Senior kartuskiego rodu Bo-rzestowskich — Bolesław już nie żyje; najstarszym po mieczu jest teraz Norbert Borzestowski. Gdy mowa o rodach — do odnotowania: książka Ryszarda Ciemińskiego Od północnej strony n (LSW 1976), w której między innymi mowa o takich ciekawych rodzinach kaszubskich, jak Bolduanowie, Kiedrowscy, Hincowie, Grzę-dziccy, a także inicjatywa Muzeum Piśmiennictwa i Muzyki Kaszubsko-Pomorskiej w Wejherowie, które w 1976 ro- 490 ku przypomniało datującą się i od roku 1276 historię rodu Janta-Połczyńskich, poświęcając mu, w siedemsetlecie, ekspozycję. BRUSKI Doktor Józef Bruski 14 grudnia 1974 roku zginął w wypadku samochodowym. W 1975 roku nakładem Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego ukazał się zbiorek jego gadek. Ten sam wydawca przygotowuje tom wspomnień o zasłużonym lekarzu-działaczu z Lipnicy.

ocena 3,7/5 (na podstawie 15 ocen)

wczasy, wakacje nad morzem, kaszuby, ludowość, historia