kwatery w Polsce

wczasy, wakacje, urlop

Historia Bałtyku

18 styczeń 2013r.

Około miliona lat temu, już w ostatnim okresie dziejów Ziemi, czwartorzędzie, wskutek zmian klimatu aż do znacznego ochłodzenia, formują się w Skandynawii olbrzymiej miąższości lody i zsuwają się na Europę aż po Karpaty. Po pewnym czasie klimat zmienia się jednak znowu na cieplejszy i lody ustępują z obszaru dzisiejszej Polski. Lecz wkrótce następuje powtórne ochłodzenie i ponowne nasunięcie lodów. Lodowiec następował tak na nasze obecne wybrzeże kilka razy. Dopiero kilkanaście tysięcy lat temu Europa oswobadza się ostatecznie od lodów. I wtedy to z wód topniejącego lodowca po­wstaje Bałtyk. Jakże więc jest on młody w porównaniu z wiekiem Ziemi! W historii Ziemi te kilkanaście tysięcy lat jest przysłowiową "kroplą w morzu". W pierwszym stadium nasz pra-Bałtyk nie jest jeszcze morzem. Jest to po prostu zamknięte, słodkowodne jezioro o charakterze polarnym. arktyczne, a między innymi małż joldia'. Od jego nazwy Bałtyk z tego okresu nazwano Morzem Yol- diowym. Następnie, po zupełnym ustą­pieniu lodów z obszaru Bałtyku i części Skandynawii, wynurzające się z wody lądy odcięły całkowicie ten zbiornik wodny od innych mórz. Dopływ wód słodkich z licz­nych rzek powoduje jego wysło- dzenie. To stadium nazywamy Jeziorem Ancylusowym od nazwy występującego w nim wówczas licznie słodkowodnego ślimaka rozdepki. Jednak po pewnym czasie ląd znowu opada na zachodzie i pra- - Bałtyk otrzymuje połączenie z Morzem Północnym, i to o wiele szersze niż dziś. Wody jego stają się bardziej słone (13°/00 zasolenia) i ciepłe, co pozwala na zasiedlenie go przez liczne zwierzęta z mórz cieplejszych. Występuje w nim np. ślimak pobrzeżek, dziś tak liczny w ciepłym Morzu Adriatyckim. Zamieszkują tu również inne śród­ziemnomorskie zwierzęta, które przywędrowały wraz z ciepłymi prądami morskimi. Bałtyk tej fazy nazwano Morzem Litorynowym. Po ponownym zwężeniu się cieśnin duńskich i podniesieniu Dopiero po dalszym cofnięciu się lodowca Bałtyk zyskuje dość szerokie połączenie z Morzem Północnym i wskutek tego przy­biera morski charakter. Jednak nadal utrzymuje się wokół niego dosyć chłodny klimat. W zimnym morzu żyły wtedy organizmysię ich dna, co nastąpiło kilka tysięcy lat temu, Bałtyk staje się już podobny do dzisiejszego. Wody jego są wtedy już zaledwie słonawe i zamieszkują je jedynie te organizmy, które wytrzymują nie tylko słabe zasolenie, ale i duże wahania temperatury wody. Ostatnią, współczesną fazę Bałtyku nazwano od licznie za­mieszkujących go obecnie mięczaków: piaskołaza wielkiego i błot­niarki bałtyckiej po prostu fazą Mya-Limnaea. Oto — w skrócie — historia naszego Bałtyku. Dla przyrodnika brzeg jego jest jedną z kart przeszłości naszej Ziemi; odczytywanie jej jest ogromnie ciekawe. Spróbujmy teraz na tle dziejów Bałtyku zrozumieć kształto­wanie się wybrzeża, które uformowane zostało w ciągu wielu tysięcy lat istnienia tego morza. O czym mówią nam morskie brzegi? Pierwszą naszą wycieczkę poświęcimy zapoznaniu się z osobli­wościami naszego brzegu morskiego. Pamiętajmy przy tym, że po^ powrocie do domu będziemy może chcieli opowiedzieć innym o tym, co widzieliśmy, a nawet pokazać im jakieś zbiory z tej wycieczki. W tym celu zaopatrzymy się w rozmaite przedmioty, które nam będą potrzebne. Włóżmy więc do plecaka lub torby (najlepiej prze­wieszonej przez ramię, aby mieć wolne ręce): magnes, szkło po­większające, młotek, małe płócienne woreczki, parę małych pudełek (od papierosów i zapałek) i jedno większe, mocne, najlepiej drewniane. Do większego wkładamy trochę ligniny i cienkiej bibułki. Tak za­opatrzeni powędrujemy sobie wzdłuż plaży nadmorskiej. Po pewnym czasie zwraca naszą uwagę nieco odmienna barwa piasku: miejscami jest on wyraźnie różowoliliowy, a mokry — jest nawet bardzo ciemny. Wyciągnijmy nasz magnes i zanurzmy go w zwykłym, żółtawym piasku kwarcowym. Po wyjęciu jest tak samo czysty jak przed włożeniem do piasku. Teraz zanurzmy go w su­chym liliowym piasku. Wyjęty — jeży się cały od osiadłych na nim ziarenek magnetytu, trzymających się go tak mocno, że z trudem dają się oderwać. Na dnie morza leżą zawleczone przez lodowiec okruchy skał, jak granity, gnejsy, bazalty i inne. W skład tych skał wchodzą gra­nat) i magnetyt), które, pokruszone i zmielone na piasek, fale wyrzucają na brzeg. W podmytych przez fale wydmach zobaczymy wśród jasnego, przezroczystego piasku kwarcowego ciemne war­stwy z magnetytem i różowymi ziarnkami granatu. Selekcji piasku na lżejszy, kwarcowy, i cięższy, magnetytowy, dokonują fale morskie. Być może, uda się to nam nawet niekiedy zaobserwować, oczywiście będzie to możliwe tylko w tych miejscach, gdzie na żółtym piasku zalega także piasek ciemnogranatowy. Pę­dzone do brzegu fale podrywają każdorazowo część piasku z dna i rzucają na brzeg. Odpływająca następnie woda, mająca już znacznie mniejszą szybkość, porywa ze sobą jedynie lżejsze, kwarcowe ziarnka piasku. Tak więc na granicy zasięgu fali pozostaje cięższy piasek magnetytowy. Napełniamy jeden z małych woreczków piaskiem magnetytowym, a drugi kwarcowym i udajemy się w dalszą drogę. Interesuje nas wszak na tej wycieczce cały brzeg morski i jego rzeźba. Niedaleko Orłowa, w Redłowie, można podziwiać opadające stromo w dół wysokie ściany i osypiska pod nimi. Dla przy.- rodnika, geologa i paleontologa są one prawdziwymi kopalniami skarbów. Przede wszystkim odczytujemy z nich dzieje dalekiej przeszłości, zawierają bowiem ślady aż dwóch zlodowaceń. Między usypanymi przez nie warstwami widzimy ślady zalewów morskich. Oglądając odsłonięty płat szarej gliny, pozostały po pierwszym zlodo­waceniu, dostrzeżemy w nim niekiedy skamieniałe muszelki małża joldii (Yoldia arctica). Poniżej, tuż nad samą plażą, widnieją tam także warstwy węgla brunatnego, przeplatane warstwami ciemnej gliny lub żwirami i piaskami. Brzeg pomiędzy Gdynią i Orłowem interesujący jest dla nas również z innego powodu. Zaobserwować tam można — szczególnie po dłuższych deszczach — powolne podmywanie zboczy przez wody gruntowe. Najwyraźniej zaznacza się to w pobliżu Cypla Redłow­skiego, gdzie wysoki brzeg obsuwa się, a raczej zjeżdża, podobnie jak jakaś gęsta, półpłynna masa. Rosnące początkowo wysoko na szczycie drzewa i krzewy zaczynają się w pewnym momencie obsuwać wraz z całym grząskim podłożem. Proces ten jest jednak dosyć długo­trwały, w rezultacie czego skrawki lasu spotkać można na różnych, stopniowo obniżających się poziomach. Dlaczego tak się dzieje? Na ogół przecież strome zbocza obsuwają się przede wszystkim wsku­tek bezpośredniego podmywania przez fale morskie w czasie sztor­mów. Okazuje się, że łatwo przepuszczające wodę piaski spoczywają tutaj na nieprzepuszczalnych warstwach iłów i glin. Woda deszczowa gromadzi się więc na granicy tych osadów, tworząc coś w rodzaju grząskiej kurzawki, obsuwającej się z wolna pod ciężarem spoczywa­jąc) ch na niej osadów. Podobne obsuwanie się brzegów, a także zbliżoną budowę geo­logiczną z warstwami iłów, glin i trzeciorzędowego węgla brunatnego spotkać można również na urwistych brzegach nadmorskich w po­bliżu Rozewia i Jastrzębiej Góry. W tych miejscach w czasie desz­czowej pogody grząski jęzor obsuwającego się zbocza dochodzi nie­kiedy aż do samego brzegu, gdzie rozmywają go fale morskie. Ślady zwierząt sprzed paruset milionów lat Na niektórych kamykach przybrzeżnych znajdziemy odciski zwierząt żyjących ongiś w ciepłych morzach zamierzchłej ery paleozoicznej i mezozoicznejx). Wszystkie znalezione skamienie- liny owińmy bibułką i schowajmy do pudełka, nie zapominając jedno­cześnie o dołączeniu kartki z notatką, gdzie zostały znalezione. Gdzieniegdzie brzeg morza usiany jest kamieniami. Kra­wędzie ich są z reguły zaokrąglone i ogładzone od stałego toczenia się i wzajemnego ocierania w czasie silnych sztormów. Nazywamy je otoczakami. Warto im się dokładnie przyjrzeć. Z pewnością otoczaki te nie powstały na tym samym miejscu. Może przyniósł je na sobie lodowiec z odległej Skandynawii? Między otoczakami na plaży poszukajmy wapieni. Wiemy, że utworzyły się one kiedyś na dnie morza, w sylurze, dewonie lub jurze, z mułu i szczątków wapiennych skorup i pancerzy zwierząt mor­skich. Są przeważnie szare. Mając przy sobie buteleczkę z kwasem solnym, możemy kapnąć kropelkę kwasu na wybrany kamień. Jeśli będzie to wapień, pojawi się na nim wówczas burząca się piana. Można zresztą później dość łatwo . odróżniać wapienie wzrokiem. Często na ich powierzchni widać różowe lub białawe kreski i kółka, a czasem promieniste listewki. Są to ślady mniej lub bardziej wyraź­nych odcisków robaków, liliowców, glonów, gąbek lub korali, zamieszkujących niegdyś ciepłe, płytkie morza. Najwięcej wapieni z odciskami znajdziemy brodząc po kamie­nistym dnie morskim. W wodzie wszystkie te ślady dawnego życia są bardziej wyraziste. Dobrym sposobem jest także rozbijanie więk­szych wapieni młotkiem lub też po prostu twardszym kamieniem. W ich wnętrzu kryją się niekiedy szare lub srebrzyste, misternie rzeźbione muszelki. Zamarłe fale Wśród otoczaków na brzegu morskim znajdziemy odłamy oso­bliwych skał. Oto na przykład spory, spłaszczony kamyk, z jednej strony jak gdyby pofałdowany. Przypomina on piasek na plaży o świcie, nie naruszony jeszcze przez stopy ludzkie, a pokryty małymi zmarszczkami powstałymi wskutek działania wiatru. Takie same zmarszczki widzimy na piasku dna morskiego. Kamień, który trzymamy w ręku, jest właśnie kawałkiem dawnego, istniejącego przed wielu milionami lat dna morskiego. Leżał ten kawałek dna w jakimś zacisznym miejscu, aż stwardniał na kamień.Na plaży Gdy się patrzy na piękną plażę nad otwartym Bałtykiem, wy­daje się, że jest pusta i że nic na niej ciekawego nie ma prócz kamieni i czystego piasku, zapraszającego latem do spoczynku i opalania się. A jednak — jakże wiele ciekawych rzeczy można zaobserwować właśnie na plaży! Pospacerujmy tylko trochę wzdłuż brzegu mor­skiego...

ocena 3,6/5 (na podstawie 14 ocen)

Baza noclegów na wczasy w nadmorskich miejscowościach.
historia, przyroda, Bałtyk